Nostalgiczne odczucie

Cześć.
Postanowiłem zrobić tutaj jakiś ruch i dokonać choćby małej publikacji nim skończy się ten ciekawy rok. Niczego podsumowywał nie będę, podzielę się tylko drobnym spostrzeżeniem.

Kilka dni temu miałem do opisania brajlem pewien świąteczny prezent. Przez kilka godzin tamtego dnia byłem w kropce, bo maszyny brajlowskiej w Krakowie u mnie brak, a napisać jakoś trzeba. W końcu pod wieczór przełamałem się i sięgnąłem po tabliczkę do pisania. Tak, do pisania brajlem. To takie dawne narzędzie, które – mam wrażenie – tylko lekko zahacza o moją młodość i kolejne pokolenia mogą nie znać. Jako dziecko zetknąłem się z tym przyrządem, ale poza nauczeniem się pisania na tabliczce, dłuższej przygody z nią nie było i zaraz przeszedłem na pisanie brajlem na maszynie. Powodem jest moja leworęczność, co jak mówili mądrzejsi ludzie wtedy, utrudnia, uprzykrza i generalnie niewarto się z tym męczyć. Na tabliczce pisze się w lustrzanym odbiciu, czyli w skrócie prawa kolumna kropek jest lewa, a lewa prawa. Do tego trzeba trafić w dziurkę, na mojej tabliczce są tylko okienka bez otworkó na poszczególne punkty i ten środkowy rząd trzeba sobie wycentrować mniej więcej. Czasem zamiast h wychodzi z tego ł albo zamiast w robi się ń itd.
Zasiadłem więc do pisania kilku słów dosłownie, doskonale zdając sobie sprawę, że zajmie mi to wieki w ten sposób. Ale nie narzekając zabrałem się za dziubdzianie. Na uszach miałem jakieś szeptadło, tzn. słuchawki z włączonym ASMR, których dość często słucham na dobranoc gdy jestem sam.
I doszliśmy do sedna to znaczy chciałem wrzucić tutaj spostrzeżenie, że takie prace, plastyczne wręcz, okazują się strasznie przyjemne w zimowe wieczory. Czas naszego życia mknie błyskawicznie i ucieka nam to co kiedyś sprawiało tyle przyjemności. Mam na myśli zwłaszcza telefon, który jest niekiedy niemal przyklejony do mojej ręki. Napisanie kilku słów, niby trudne w sposób w jaki wybrałem, a jednak dało mi bardzo wiele frajdy. Bardzo możliwe, że będę tak przysiadał częściej jeśli kolejne razy potwierdzą taki patent na relaks.

Pozdrawiam okołoświątecznie i zaraz noworocznie. A właśnie, czy macie jakieś plany na Sylwka? Ja w tym roku wyjątkowo na wyjeździe, w końcu człowiekowi dane się wyrwać. 😉

3 komentarze

  1. Zgadzam się, osobiście jestem plastycznym beztalenciem, ale lubię zająć się np. filcowankami mojego dziecka, porobić bransoletki z gumek, albo jeszcze coś tam innego, to jest niesamowicie relaksujące i wyciszające i cudownie zajmuje głowę.

Skomentuj daszekmdn Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *